Kiedy ją zobaczyłam siedziała na trawie i obejmowała kolana… zapatrzona w dal…
nawet nie drgnęła gdy przysiadłam obok… jakby mnie tam nie było…
obojętność… gęsta jak mgła październikowa… potworna.. oplatająca ciało umysł… i serce..
i tylko cichy szept: cokolwiek nie zrobię – niczego nie zmienię